Czy miasto można zamknąć w wierszu? Uczestnicy konkursu „Moje miasto Mikołajki” udowodnili dzisiaj, że tak – i to na wiele sposobów. W czytelni Biblioteki Publicznej ogłoszono wyniki literackiej rywalizacji, która połączyła historię, legendy i codzienne spacery w jedną poetycką opowieść.
Dzisiejsze uroczyste spotkanie zgromadziło szerokie grono miłośników słowa: od samych autorów, przez członków Mikołajskiego Klubu Poezji i DKK „Przyjaciele”, aż po gości biblioteki. Wszyscy czekali na werdykt komisji, która oceniała prace pod kątem warsztatu, emocji i lokalnego kolorytu.
Osobiste spojrzenie na miasto nagrodzone
Jury postanowiło przyznać główną nagrodę utworowi, który stanowi swego rodzaju dokument pamięci. I miejsce zajęła Justyna Wenda za wiersz „Stare Mikołajki”. Komisja podkreśliła, że autorką mogła być tylko osoba głęboko związana z miastem. Tekst wyróżnił się szczegółowymi opisami dawnej topografii oraz przywołaniem postaci zwykłych ludzi, którzy tworzyli lokalną społeczność, co uczyniło utwór niezwykle osobistym i ważnym.
Wyróżnienia: Szanta, cisza i pamięć
Poziom konkursu był na tyle wysoki, że jury przyznało również trzy wyróżnienia, które doskonale pokazują różnorodność inspiracji Mikołajkami:
-
Jan Gołębiewski („Gdzie to jest?”) – Jego utwór to kwintesencja Mikołajek jako stolicy żeglarstwa. Wiersz przypomina formą szantę, jest melodyjny i oddaje letni, luźny klimat miasta oraz dumę z „małej ojczyzny”.
-
Dominika Donderowicz („Moje jezioro”) – Autorka jedynego wiersza białego w zestawieniu postawiła na malarskie metafory. Jej tekst oddaje spokój i ciszę mazurskiego jeziora, bez którego Mikołajki nie byłyby sobą.
-
Wojciech Ruszewski („Biały Szkwał”) – To wyróżnienie za poruszenie trudnego, historycznego tematu. Utwór plastycznie i szczegółowo przypomina o bolesnym wydarzeniu, które zapisało się w historii Mazur.
Oceny prac dokonała komisja pod przewodnictwem Andrzeja Zubkowicza, w skład której weszli również Dorota Wojciechowska, Michał Ostrowski oraz Renata Gawlińska.
Konkurs „Moje miasto Mikołajki” pokazał, że lokalna tożsamość to niewyczerpane źródło inspiracji, a mieszkańcy potrafią o niej opowiadać z niezwykłą wrażliwością.